Sjmall (A5) soft shading illustration commission from September (? I think?) for
mafia-wolf. You can read the story behind it here! http://www.furaffinity.net/view/17951036/
mafia-wolf. You can read the story behind it here! http://www.furaffinity.net/view/17951036/
Category Artwork (Traditional) / General Furry Art
Species Unspecified / Any
Size 600 x 840px
File Size 884.3 kB
Ziarn?????????? o????????????????????????????????????
Zaczęłabym krzyczeć, że Ty chyba nie wiesz, jak bardzo potrzebowałam teraz czegoś takiego, bo się miotam i boję, że jest coraz gorzej, ale przecież musisz wiedzieć. Mu s i s z wi edzie ć co ten komentarz ze mną zrobił
Dziękuję..................................
Zaczęłabym krzyczeć, że Ty chyba nie wiesz, jak bardzo potrzebowałam teraz czegoś takiego, bo się miotam i boję, że jest coraz gorzej, ale przecież musisz wiedzieć. Mu s i s z wi edzie ć co ten komentarz ze mną zrobił
Dziękuję..................................
Ostatnio rozmawiałam z Ziarnem i siałam hejta, że wy się hardo uczycie rysować, a ja robię literki, ale doszłam do wniosku że ja przynajmniej będę wiedziała kiedy S leci na mordę, a wy nie
Także
możesz mi już zazdrościć, nie wiem kim chcesz być w przyszłości bez takiej wiedzy ale jak coś to zawsze możesz zostać po znajomości moją pokojówką.
Ziarno też.
Ona co prawda ma już być moim weteryniarzem, ale zawsze może pracować na dwa etaty.
Także
możesz mi już zazdrościć, nie wiem kim chcesz być w przyszłości bez takiej wiedzy ale jak coś to zawsze możesz zostać po znajomości moją pokojówką.
Ziarno też.
Ona co prawda ma już być moim weteryniarzem, ale zawsze może pracować na dwa etaty.
N e k o
Tęgo płaczę.
Ja tymczasem jestem po pierwszym przeglądzie, wzięłam się na odwagę i przyniosłam "prace domowe", efekt jest taki, że profesor uważa, że powinnam przestać malować martwe natury i w czasie zajęć zająć się furkami (pomoc y).
ASP Kraków.
...
Ale umiem zrobić sobie grunt, zakleić płótno i przygotować renesansową podmalówkę. 👌
Tęgo płaczę.
Ja tymczasem jestem po pierwszym przeglądzie, wzięłam się na odwagę i przyniosłam "prace domowe", efekt jest taki, że profesor uważa, że powinnam przestać malować martwe natury i w czasie zajęć zająć się furkami (pomoc y).
ASP Kraków.
...
Ale umiem zrobić sobie grunt, zakleić płótno i przygotować renesansową podmalówkę. 👌
Jaga, naprawdę wiele bym dała, żeby móc rysować furki do szkoły zamiast robić alfabet więc Ci zazdroszczę. Ja natomiast wczoraj usłyszałam, że zdaniem ludzi z rysunku nie mam po wybierać specjalizacji ilustracja bo "wszystko w tej dziedzinie Pani już potrafi" i zastanawiam się po co w takim razie studiuję skoro dla nich takie gnioty to potrafienie wszystkiego.
Może po to, żeby nauczyć się literek. Tak.
O nie, fu, to wszystko strasznie śmierdzi. Super mieć taką umiejętność, ale blblblbe wszyscy uciekaliśmy przez okna gdy ktoś przygotowywał grunt w pracowni.
Co to jest renesansowa podmalówka???????????//// Czy to jakiś ekskluzywny typ podmalówki? Pewnie tak, skoro jest renesansowa
Może po to, żeby nauczyć się literek. Tak.
O nie, fu, to wszystko strasznie śmierdzi. Super mieć taką umiejętność, ale blblblbe wszyscy uciekaliśmy przez okna gdy ktoś przygotowywał grunt w pracowni.
Co to jest renesansowa podmalówka???????????//// Czy to jakiś ekskluzywny typ podmalówki? Pewnie tak, skoro jest renesansowa
Rysowanie furków jest super, bardzo lubię, ale jednak jestem na Akademii po to, żeby się czegoś nauczyć...i malować z natury....... A tymczasem strasznie tu słodzą, w pracowni jest atmosfera nieróbstwa - i średnio mi to pomaga. Ale za rok w sumie wszystko będzie inaczej, byle trafić do odpowiedniej pracowni.
Neko ale w sumie?????? Czego mogą Cię jeszcze nauczyć w kwestii ilustracji. Jak mi wskażesz lepszego od Ciebie współczesnego ilustratora z Polski, to Ci może przyznam rację. Nie słodzę, tylko naprawdę ??? nie jest to teraz zbyt popularna dziedzina, a Ty masz taki warsztat, że wątpię, że czymś by Cię zaskoczyli.
Nie wiem, co tam jeszcze macie, ale jakaś książka, animacja? Z takich rzeczy chyba byś więcej wyniosła.
Dla mnie to są umiejętności bez żadnej przyszłości, bo a) szkoda mi 6 godzin na przygotowanie jednego płótna, a jeszcze większość używanych przez nas produktów jest pochodzenia zwierzęcego... 👌 👌
Renesansowa podmalówka to moja nazwa na to, po prostu mamy namalować jednym walorem superrealistyczną podmalówkę, najlepiej, żeby była w stylu Leonarda i w ogóle https://marleneleeart.files.wordpress.com/2015/06/burnt-umber-underpainting-marlene-lee.jpg?w=743&h=1024http://s3.media.squarespace.com/production/738743/8941804/_qfB18HED428/RtkDOFNb-II/AAAAAAAAAng/3B1pch3J9J8/s400/08-31+039_sm.jpg robimy to 2 miesiące i już bardzo nie mogę. (renesansowa o tyle, że nikt tego w takim wymiarze już nie robi + same płótna przygotowywaliśmy miesiąc, wedle technologii z okolic XVI wieku...)
A w kolorze malujemy tylko w piątki. Studiując malarstwo.
Neko ale w sumie?????? Czego mogą Cię jeszcze nauczyć w kwestii ilustracji. Jak mi wskażesz lepszego od Ciebie współczesnego ilustratora z Polski, to Ci może przyznam rację. Nie słodzę, tylko naprawdę ??? nie jest to teraz zbyt popularna dziedzina, a Ty masz taki warsztat, że wątpię, że czymś by Cię zaskoczyli.
Nie wiem, co tam jeszcze macie, ale jakaś książka, animacja? Z takich rzeczy chyba byś więcej wyniosła.
Dla mnie to są umiejętności bez żadnej przyszłości, bo a) szkoda mi 6 godzin na przygotowanie jednego płótna, a jeszcze większość używanych przez nas produktów jest pochodzenia zwierzęcego... 👌 👌
Renesansowa podmalówka to moja nazwa na to, po prostu mamy namalować jednym walorem superrealistyczną podmalówkę, najlepiej, żeby była w stylu Leonarda i w ogóle https://marleneleeart.files.wordpress.com/2015/06/burnt-umber-underpainting-marlene-lee.jpg?w=743&h=1024http://s3.media.squarespace.com/production/738743/8941804/_qfB18HED428/RtkDOFNb-II/AAAAAAAAAng/3B1pch3J9J8/s400/08-31+039_sm.jpg robimy to 2 miesiące i już bardzo nie mogę. (renesansowa o tyle, że nikt tego w takim wymiarze już nie robi + same płótna przygotowywaliśmy miesiąc, wedle technologii z okolic XVI wieku...)
A w kolorze malujemy tylko w piątki. Studiując malarstwo.
No ale w zasadzie jeżeli zależy Ci na tym, żeby pracować mocno i systematycznie i masz samozaparcie, to atmosfera nieróbstwa mimo, że przeszkadza, to pewnie nie odciąga Cię aż tak mocno od pracy jak odciągałaby na przykład mnie (ja nie pracuję nawet jak wszyscy pracują :)))))))). A wy na malarstwie macie tylko martwe, czy też akty? Wiesz, myślę, że masz na tyle rozwinięty warsztat i na tyle dobre oko, że malowanie martwych tak naprawdę nie da Ci już za wiele i obserwacja ludzi wniosłoby dużo więcej. Ale może Ty masz inne poczucie.
Jagu, nie wskażę Ci, bo ich nie znam , ale na pewno jest ich od groma nawet z tego tylko powodu, że ja się jeszcze ilustratorem nazwać raczej nie mogę. Zaskoczyliby mnie SYNTEZĄ FORMY!!!!!!! Pewnie nie mogłabym rysować tak jak rysuję patrząc na wystawki.
Koleś z malarstwa wskazywał mi jako alternatywę multimedia (że niby jakieś storyboardy czy coś), ludzie z rysunku animację, ale chodzą słuchy, że ta animacja u nas jest mocno nie teges i mam spore wątpliwości co do tego. Chodzi za mną przeczucie, że jedyne czego tam uczą to używanie aftera, a ja rzygam jak tylko na niego patrzę. Książka nigdy przenigdy w życiu, czekam z utęsknieniem żeby się w końcu uwolnić od typografii i liternictwa.
No wiem, że zwierzęcego - dlatego to tak śmierdzi. Ale spójrz na to z innej strony. Jak się kiedyś zgubisz w lesie a będziesz akurat - jak na dobrego survivalowca przystało - miała przy sobie belę lnu i zachce Ci się malować, to zabijesz jakieś zwierzę i voila. Podobrazie gotowe.
Ej z tymi "podmalówkami" to całkiem niezły pomysł, może sama kiedyś spróbuję (już to widzę). Tylko nie rozumiem jaki sens jest w robieniu takiego zadania przez tak długi okres czasu, to trochę idiotyczne.
Jagu, nie wskażę Ci, bo ich nie znam , ale na pewno jest ich od groma nawet z tego tylko powodu, że ja się jeszcze ilustratorem nazwać raczej nie mogę. Zaskoczyliby mnie SYNTEZĄ FORMY!!!!!!! Pewnie nie mogłabym rysować tak jak rysuję patrząc na wystawki.
Koleś z malarstwa wskazywał mi jako alternatywę multimedia (że niby jakieś storyboardy czy coś), ludzie z rysunku animację, ale chodzą słuchy, że ta animacja u nas jest mocno nie teges i mam spore wątpliwości co do tego. Chodzi za mną przeczucie, że jedyne czego tam uczą to używanie aftera, a ja rzygam jak tylko na niego patrzę. Książka nigdy przenigdy w życiu, czekam z utęsknieniem żeby się w końcu uwolnić od typografii i liternictwa.
No wiem, że zwierzęcego - dlatego to tak śmierdzi. Ale spójrz na to z innej strony. Jak się kiedyś zgubisz w lesie a będziesz akurat - jak na dobrego survivalowca przystało - miała przy sobie belę lnu i zachce Ci się malować, to zabijesz jakieś zwierzę i voila. Podobrazie gotowe.
Ej z tymi "podmalówkami" to całkiem niezły pomysł, może sama kiedyś spróbuję (już to widzę). Tylko nie rozumiem jaki sens jest w robieniu takiego zadania przez tak długi okres czasu, to trochę idiotyczne.
Zależeć mi zależy, ale jednak ta atmosfera bardzo.......na mnie wpływa...w sumie zawsze miałam z tym problem. Póki co jednak robię tyle, ile mogę, nie ma się co przyzwyczajać do tego trybu pracy, bo pracownię i tak wybieramy za rok.
Na malarstwie mamy tylko martwe, to jest podstawowy problem....bardzo chciałabym malować. Modelki mamy tylko na rysunku, ale w sumie jest tyle czasu, że może przy okazji któregoś ćwiczenia będę w stanie wyrobić się z zadaniem i dodatkowym obrazem. Będę próbować. Martwe dają o tyle niewiele, że zupełnie nie potrafię się na nich skupić, traktuję to trochę jak worek treningowy, haha.
No tak, SYNTEZA FORMY. Ale wciąż wydaje mi się, że już to umiesz. Sama zresztą zobaczysz.
Aaa, chyba, że tak! Ja czasem tęsknię do takich zadań (choć właśnie przez kwestie typograficzno-projektowe poszłam na malarstwo....) i nie wiem, czy na pracownię wolnego wyboru czegoś takiego nie wezmę. Ale na tę decyzję też jeszcze jest sporo czasu...
Jak się zgubię w lesie, to przede wszystkim umrę z głodu, generalnie technologia, nie technologia, będę się trzymać syntetycznych pędzli i akrylowych zapraw.
Nie wiem, ja nie mam do tego zupełnie cierpliwości, nie wiem, w jakim stopniu mi to się kiedykolwiek przyda. Prostą podmalówkę mogłabym kiedyś wykorzystać, ale nie ten hiperrealizm...
My na wszystko mamy dużo czasu, co mnie denerwuje jak nie wiem, nie mam co ze sobą zrobić. Na 3 rysunki mamy 80 godzin, na dwa 60, jakby nie można było zorganizować kiedyś malarstwa. Na malarstwie. . .
Na malarstwie mamy tylko martwe, to jest podstawowy problem....bardzo chciałabym malować. Modelki mamy tylko na rysunku, ale w sumie jest tyle czasu, że może przy okazji któregoś ćwiczenia będę w stanie wyrobić się z zadaniem i dodatkowym obrazem. Będę próbować. Martwe dają o tyle niewiele, że zupełnie nie potrafię się na nich skupić, traktuję to trochę jak worek treningowy, haha.
No tak, SYNTEZA FORMY. Ale wciąż wydaje mi się, że już to umiesz. Sama zresztą zobaczysz.
Aaa, chyba, że tak! Ja czasem tęsknię do takich zadań (choć właśnie przez kwestie typograficzno-projektowe poszłam na malarstwo....) i nie wiem, czy na pracownię wolnego wyboru czegoś takiego nie wezmę. Ale na tę decyzję też jeszcze jest sporo czasu...
Jak się zgubię w lesie, to przede wszystkim umrę z głodu, generalnie technologia, nie technologia, będę się trzymać syntetycznych pędzli i akrylowych zapraw.
Nie wiem, ja nie mam do tego zupełnie cierpliwości, nie wiem, w jakim stopniu mi to się kiedykolwiek przyda. Prostą podmalówkę mogłabym kiedyś wykorzystać, ale nie ten hiperrealizm...
My na wszystko mamy dużo czasu, co mnie denerwuje jak nie wiem, nie mam co ze sobą zrobić. Na 3 rysunki mamy 80 godzin, na dwa 60, jakby nie można było zorganizować kiedyś malarstwa. Na malarstwie. . .
Przeczytałam Twoją dyskusję z Woari i mam takie jedno nieśmiałe pytanko. Jak to jest z tymi płótnami, czemu zagruntowane i własnoręcznie naciągnięte na ramę jest lepsze od gotowego ze sklepu? Nigdy nie miałam okazji malować na takim przygotowanym własnoręcznie i bardzo mnie to ciekawi :D
Właśnie w tym problem, że nie potrafię na temat tych płócien powiedzieć niczego dobrego, nie mnie należy o to pytać. Jak dla mnie to masochistyczne marnowanie czasu, bo, autentycznie, na każde płótno schodzi kilka godzin (nasze zajęcia trwają 2 godziny, stąd przygotowywaliśmy płótna ~miesiąc) jedyne korzyści z tego, to to, że możesz zrobić sobie zaprawę, która Ci bardziej odpowiada? Podobno nie wszystkim pasują grunty sklepowe, ale, tu znowu pokazuje się mój brak kompetencji, nie widzę sama żadnej różnicy. Druga kwestia to to, że jeśli chcesz płótno w nietypowym formacie, to w sklepie może go nie być - ale też nie znaczy to, że musisz swoje przygotowywać od nowa, zawsze można kupić zaklejone już i zagruntowane płótno. Innych pozytywów po prostu nie ma, nawet nie wychodzi taniej (a jak bawisz się w specjalne zaprawy, może być drożej)
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! Myślę, że jesteś właśnie odpowiednią osobą do pytań o płótna bo z tego co tu wyczytałam masz z nimi baaardzo dużo styczności. Chyba takie własnoręcznie gruntowane płótna to raczej robota dla pasjonatów...wychodzi na to, że zalety takiego gruntowania nie są warte tej całej roboty! Tylko czemu Was tyle tego "uczą"?
Proszę bardzo! Choć nie nazwałabym się osobą kompetentną w tych kwestiach, bardzo nie lubię malować na płotnie, dlatego mam z tym małe doświadczenie, haa
Ale teorii się właśnie uczę, to może coś...cokolwiek...
W sumie są osoby, które z tego korzystają, więc niech uczą. Sama nie mam nic przeciwko, każdy coś przydatnego dla siebie na podobnych zajęciach znajdzie - choć, jak pisałam wyżej, dla mnie większość z tych rad jest zupełnie nieprzydatna, bo duża część używanych przez nas specyfików jest pochodzenia zwierzęcego. Well, tradycyjny warsztat.
Ale teorii się właśnie uczę, to może coś...cokolwiek...
W sumie są osoby, które z tego korzystają, więc niech uczą. Sama nie mam nic przeciwko, każdy coś przydatnego dla siebie na podobnych zajęciach znajdzie - choć, jak pisałam wyżej, dla mnie większość z tych rad jest zupełnie nieprzydatna, bo duża część używanych przez nas specyfików jest pochodzenia zwierzęcego. Well, tradycyjny warsztat.
FA+

Comments